Muzyka

-> Muzyka

<- Go back

Tak to zwykle bywa, że każdemu odpowiada inny rodzaj muzyki. Ja z pewnością nie zaliczam się do tych, którzy uwielbiają techno. Nie przepadam też za hip-hopem joł ziom albo elo rap, aczkolwiek niektóre kawałki nadają się do słuchania. ;-)
Najogólniej mówiąc... słucham radia, raz na jakiś czas zainteresuję się czymś nowym. Wtedy radio wyłączam, a to nowe 'odkrycie' trafia do odtwarzacza.

Do moich 'odkryć' z początku tego roku należą m.in. KT Tunstall, Emiliana Torrini, David Holmes. Bardziej jazzowo: Rebekka Bakken, Tok Tok Tok, Metropolitan Jazz Affair i Beady Belle. ;)

Niedawno znów sięgnąłem po zdobyty niegdyś krążek polskiego Moonlight, zatytułowany Floe. Tym razem bardzo mi się spodobał, a wcześniejsze rozczarowanie gdzieś sobie odeszło... Poza od dawna uwielbianym Tabu, oczarowały mnie jeszcze dwa utwory - Meren Re (Dobranoc) i Kiedy myśli mi oddasz. Nie będę rozpisywał się na ich temat, powiem tylko krótko, że oba są naprawdę cudowne. Refleksyjne, głębokie, poruszające... No.

Jakiś czas temu wpadł mi w ucho kawałek wykonywany przez belgijską grupę Hooverphonic, zatytułowany No more sweet music. I tak się zaczęło...
Wspomniany utwór wydał mi się dość ciekawy, zaryzykowałem więc i nabyłem dwupłytowy album o takim samym tytule. Płytki wewnątrz noszą tytuły No more sweet music i... More sweet music. Pierwsza to efekt zabawy z mnóstwem magicznych pudełek, suwaków i przełączników - remixy. Druga natomiast to cud-miód, kwintesencja fajności. ;) Zawiera te same utwory - cytując opis płytki w jednym ze sklepów - w bogato aranżowanych, orkiestrowych wersjach. Naprawdę ciekawe nagrania, a radość ze słuchania ogromna. Piękny, smyczkowy początek w Wake Up zauroczył mnie kompletnie, a takie... wyniosłe :) You Love Me To Death poprostu powala... Krótko mówiąc - mniam. ;]

Wcześniej zainteresowałem się też włoską kapelą Lacuna Coil. Pewnego razu, czytając niusy w jednym z polskich portali, natknąłem się na linka do galerii 'wokalistek zespołów rockowych' (tak to nazwali). Ciekawość ;] nakazała pobieżnie przejrzeć ową galerię. Tak się szczęśliwie złożyło, że było w niej zdjęcie Cristiny Scabbia - wokalistki Lacuna Coil... Co tu gadać... Przyciąga wzrok ;). Postanowiłem więc sprawdzić jak ta pani śpiewa. Byłem mile zaskoczony... Śmiem stwierdzić, że śpiewa nie gorzej niż wygląda. Wystarczy posłuchać genialnego Heaven's a lie czy rewelacyjnego covera piosenki Depeche Mode - Enjoy the silence... Wspaniałe. ;)

Mniej więcej po odejściu albo, jak kto woli, wyrzuceniu Tarji z Nightwisha, choć nie z tego powodu, zacząłem słuchać trochę innej muzyki. Bardzo przypadły mi do gustu piosenki Tori Amos - ładne, spokojne melodie, specyficzny, urzekający głos, 'lekkie' utwory... Może się starzeję ;).

Chris Rea - miałem tą przyjemność znaleźć się na jego koncercie w Warszawie, 17 marca 2006. Cóż... wrażenia niesamowite, no bo jakże inaczej? Chyba po każdym utworze zmieniał gitarę :). A jego gra na tym instrumencie... bajka. Głos też niesamowity i bardzo charakterystyczny. Także zespołowi nie możnabyło nic zarzucić - wręcz przeciwnie, 'klawiszowiec' - rewelacja!, perkusista i dwaj gitarzyści również. Krótko mówiąc, byłem zachwycony. I wciąż jestem :).

Kiedyś przez uszy przewinęła mi się Siddharta - słoweńska kapela, zdaje się, że rockowa. Ciekawe granie, niezłe głosy, ale czegoś im brakuje.

Pierwsza dziesiątka wykonawców z minionego tygodnia...

do góry

Valid HTML 4.01!Valid CSS!